';
Preloader logo

Nauczyciele

Ryszard Więcek

Ryszard Więcek

dyrektor szkoły

Małgorzata Targosz

Małgorzata Targosz

wicedyrektor szkoły

Henryk Sienkiewicz

Henryk Sienkiewicz

patron szkoły

Wychowawcy klas 2016/2017

BN 2015 (1) chyba najlepsze

 

 

lp KLASA I wychowawca II wychowawca
1. 1a Pieczyk Sylwia Beata Wilpert-Kołkiewicz
2. 1b Polinowska-Miłek Katarzyna Joanna Żyła
3. 1c Filipiak Zofia Małgorzata Mazur
4. 1d Szkodziński Witold Anna Nowak
5. 1g Nowak Anna Katarzyna Garecka
6. 1s Masełko Paweł Iwona Sabis
7. 2a Stelmach Grażyna Małgorzata Targosz
8. 2b Mazurkiewicz Małgorzata Paweł Masełko
9. 2c Żyła Joanna Grażyna Stelmach
10. 2d Mączyński Jakub Iwona Sabis
11. 2g Piotrowska Danuta Bogusława Łydka
12. 2s Mazur Małgorzata Katarzyna Polinowska-Miłek
13. 3a Bachowska Alicja Krystyna Głomb
14. 3b Iwona Szargut Jakub Mączyński
15. 3c Iwona Sabis Paweł Masełko
16. 3d Beata Wilpert-Kołkiewicz Anna Nowak
17. 3g Krystyna Głomb Alicja Bachowska

 

Lista nauczycieli naszej szkoły

Język polski, konteksty kulturowe w języku polskim

Bogusława Łydka, Małgorzata Mazur, Małgorzata Mazurkiewicz, Joanna Żyła


Język angielski, język angielski specjalistyczny (w profilach)

Krystyna Głomb, Iwona Szargut, Bogdan Barucha, Jakub Mączyński, Witold Szkodziński


Język niemiecki

Sylwia Pieczyk, Dominika Wahl, Dominika Broda, Aneta Zawada


Język francuski

Grażyna Stelmach, Bogdan Barucha


Język rosyjski

Małgorzata Mazur


Język włoski

Barbara Urbanik, Anna Opioła


Matematyka, matematyka w praktyce, rachunek różniczkowy

Alicja Bachowska, Katarzyna Gratkowska, Anna Nowak, Iwona Sabis, Małgorzata Targosz


Fizyka, doświadczenia w fizyce

Krzysztof Smaga


Chemia, doświadczenia i eksperymenty chemiczne

Zofia Haliniak, Katarzyna Polinowska-Miłek


Biologia, biologia w praktyce

Zofia Filipiak, Katarzyna Polinowska-Miłek


Geografia

Katarzyna Garecka, Beata Wilpert-Kołkiewicz


Historia, historia i społeczeństwo

Beata Wilpert-Kołkiewicz, Piotr Pokrywka


Wiedza o kulturze

Barbara Urbanik


Wiedza o społeczeństwie

Paweł Masełko


Informatyka

Anna Nowak, Ryszard Więcek (również rysunek techniczny)


Edukacja dla bezpieczeństwa

Iwona Frączek, Paweł Masełko


Wychowanie fizyczne

Iwona Frączek, Danuta Piotrowska, Aldona Cybulska, Iwona Pelc, Sławomir Skrzypiec, Dominik Żmuda


Religia

Magdalena Chylińska, ks. Sławomir Kwiatkowski


Biblioteka

Elżbieta Kalisz


Wywiady z nauczycielami przeprowadzone w ostatnich latach przez redakcję CEGŁY

  1. Wiemy, że jest Pani absolwentką naszej szkoły. Do których momentów z czasów licealnych najchętniej powraca Pani wspomnieniami?

Tak, jestem absolwentką klasy humanistycznej naszego zacnego liceum. Ciekawych momentów w czteroletnim cyklu nauki było wiele, bo miałam świetną klasę, ale najmilej wspominam wypady w góry. Bardzo często wyjeżdżaliśmy w ramach SK PTTK ( Szkolnego Koła Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego) w Beskidy, Góry Stołowe i Tatry. Na rajdy wyjeżdżała młodzież z różnych klas, dlatego też znaliśmy się wszyscy doskonale i z pierwszych, i maturalnych klas.

  1. Jaką była Pani uczennicą?

Byłam przeciętną uczennicą ze średnią w okolicach 4. Miałam piątki, czwórki z języków obcych, przedmiotów humanistycznych, ale z matematyki, chemii, było gorzej…

  1. Czy chodziła Pani na wagary?

Raz byłam na wagarach z całą klasą w pierwszy dzień wiosny i kiepsko się to dla nas skończyło. Nawiasem mówiąc, pieliliśmy grządki w ogródku szkolnym, zamiast uczyć się łaciny. Potem odrabialiśmy naszą „winę”, pracując społecznie, okładając książki w szary papier w bibliotece.

  1. Czym różni się dzisiejsze liceum od tego z Pani czasów?

Właściwie oprócz budynku zmieniło się wszystko. Nauczyciele byli bardzo wymagający i często mówili do uczniów po nazwisku, szczytem sympatii i wyróżnienia było zwracanie się do nas po imieniu. Chodziliśmy w mundurkach z przyszytymi tarczami (dyrektor przy wejściu do szkoły sprawdzał, czy nie są przypięte szpilkami). Nie wolno było nosić dżinsów, kolorowych ubrań, dziewczyny nie mogły się malować, a chłopcy nie mogli mieć długich włosów. Była niesamowita dyscyplina, ale nie chciałabym kończyć innego liceum…

  1. Co sprawiło, że wybrała Pani zawód nauczyciela?

Marzyłam o tym od dziecka(!). Miałam jeszcze kilka innych pomysłów na siebie, ale zwyciężyło pierwsze marzenie. Chciałam być panią „od polskiego”.

  1. Jak dzisiaj ocenia Pani swój wybór?

Mam cichą nadzieję, że udało mi się zainteresować kilka osób literaturą, a oprócz tego zawód nauczyciela daje coś więcej … ciągły kontakt z młodymi ludźmi i to jest bezcenne!!

  1. Proszę nam opowiedzieć o swoich pasjach. Czym się Pani interesuje?

Oczywiście uwielbiam czytać, ostatnio reportaże i od zawsze poezję. Moimi ulubieńcami są np.: Mariusz Szczygieł, Wojciech Tochman, a poezję lubię każdą. Uwielbiam też podróże, szczególnie w fazie planowania. Potem trochę boję się swoich pomysłów, ale dzięki nim dotarłam przez Litwę, Łotwę i Estonię za koło podbiegunowe w Finlandii, do najbardziej wysuniętego punktu w Europie Zachodniej w Portugalii, wzbudzających skrajne emocje Chin, Grecji, pięknej Toskanii i innych ciekawych miejsc w Europie, i Azji.

  1. Jakiej muzyki najczęściej Pani słucha?

W Waszym wieku słuchałam różnej muzyki, najczęściej były to utwory z „Listy przebojów” Trójki, na studiach uwielbiałam polski zespół REPUBLIKĘ, potem (i trwa do dzisiaj) zafascynowały mnie dwa zespoły DEPECHE MODE i U2. Lubię też niektóre piosenki Metallici, Nine Inch Nails i wielu innych zespołów.

  1. Jak ocenia Pani swoją nową klasę ?

Hmmm, jest to zespół niesamowitych indywidualistów (jak przystało na humanistów). Są wśród nich uzdolnieni aktorsko, plastycznie (dziewczyny świetnie rysują – przykładem mój portret dołączony do wywiadu, a wykonany na otrzęsinach), muzycznie, obdarzeni pięknym wokalem, utalentowani literacko (redagują wiele artykułów do szkolnej gazetki, przeprowadzają wywiady z ciekawymi ludźmi) i mam również przyszłego hodowcę lam…

  1. Kończąc, proszę nam powiedzieć, co ceni Pani szczególnie u młodzieży?

Przede wszystkim cenię kulturę osobistą i przyzwoitość, które bardzo ułatwiłyby nam życie.

  1. Wiemy, że nie jest Pani absolwentką naszego liceum. Jaką szkołę Pani ukończyła?

Ukończyłam liceum zawodowe, a po maturze Studium Nauczycielskie na kierunku muzyka.

  1. Jak wspomina Pani czasy szkolne?

Z wielkim sentymentem. Miałam wspaniałych nauczycieli, zarówno w szkole podstawowej, jak i w liceum. Byli wymagający, ale mieli niesamowity dar przekazywania wiedzy i umiejętności. Dzięki temu chodziłam chętnie na lekcje i nie przypominam sobie, żebym przeżywała jakieś stresy związane ze szkolną rzeczywistością.

  1. Jaką była Pani uczennicą?

Tu nie będę skromna: wzorową i pilną. Zdobywałam oceny dobre i bardzo dobre, moimi ulubionymi przedmiotami były matematyka, chemia i języki obce. W podstawówce uczyłam się rosyjskiego, a w liceum rosyjskiego i francuskiego.

  1. A jak nauczyła się pani języka niemieckiego?

Nauczyłam się go już jako dziecko od niemieckojęzycznych członków rodziny mieszkających w byłym NRD, z którymi utrzymywaliśmy zażyłe kontakty. Odwiedzaliśmy się wzajemnie kilka razy w roku, bo mieszkali bardzo blisko, tuż za granicą.

  1. Czy chodziła Pani na wagary?

Nie, jakoś nie czułam takiej potrzeby. Pamiętam za to, że raz uciekłyśmy z koleżanką z próby szkolnego chóru, bo ta umówiła się z chłopakiem, a ja solidarnie postanowiłam ją wesprzeć. Bałam się potem konsekwencji, myślałam, że już następnego dnia dostaniemy naganę. Okazało się jednak, że nasz roztargniony dyrygent nie zauważył nawet naszej nieobecności.

  1. Dlaczego wybrała Pani germanistykę?

Zaczęłam studiować germanistykę po trzech latach pracy w szkole podstawowej jako nauczyciel muzyki, kiedy to w roku 1991, ze względu na wprowadzenie nauczania języka niemieckiego do szkół na Śląsku, wzrosło zapotrzebowanie na germanistów. Jeden rok uczyłam niemieckiego na podstawie zdanego egzaminu państwowego z tego języka, ale jakoś czułam potrzebę zgłębienia swojej wiedzy i doszlifowania umiejętności językowych. Przerwałam więc pracę i poszłam na 5-cio letnie studia magisterskie na tym kierunku.

  1. Czy czyta Pani książki w języku niemieckim?

Tak, na studiach czytałam tylko w języku niemieckim, to pomaga w powtarzaniu i wzbogacaniu słownictwa, ale teraz sięgam także po książki w języku polskim.

  1. Jaka tematyka szczególnie Panią interesuje?

Już na studiach interesowałam się psychologią i książki o takiej tematyce „wciągają” mnie najbardziej. Lubię też czytać pełne humoru książki K. Grocholi czy M. Szwaji.

  1. Chcielibyśmy się dowiedzieć, czy ma Pani jakieś pasje? Jeśli tak, to jakie?

Mam ich całe mnóstwo, a czasu, żeby je realizować niestety mikroskopijnie mało, ale chyba największą moją pasją jest muzyka i śpiew. Śpiewałam już od dziecka, na akademiach szkolnych, potem w scholi, w Studium Nauczycielskim w chórze i czterogłosowym zespole wokalnym, z którym wykonywaliśmy przepiękne ukraińskie pieśni ludowe. W akademiku śpiewaliśmy wieczorami piosenki Grechuty i Starego Dobrego Małżeństwa. W tym czasie poznałam mojego męża, który w zespole grał na gitarze i to on wciągnął mnie w śpiewanie do mikrofonu. Po paru próbach zostałam ich wokalistką.

  1. Co jeszcze lubi Pani robić w wolnym czasie?

Lubię czytać, zajmować się moim ogrodem, zimą jeździć na nartach, latem na rowerze, często jeżdżę na koncerty do filharmonii, muzykuję wspólnie z mężem i synem, no i śpiewam w zespole.

  1. A jakiej muzyki Pani słucha?

Muzyka towarzyszy mi właściwie cały czas, słucham wszystkiego, oprócz techno, za rapem też nie przepadam, najbardziej lubię słuchać muzyki klasycznej na żywo, w filharmonii.

  1. Wracając do tematyki szkolnej, co sądzi Pani o swojej pierwszej klasie?

Już przy naszym pierwszym spotkaniu zrobili na mnie dobre wrażenie, chętnie angażują się w życie klasy i szkoły, co bardzo cenię.

  1. A co ceni Pani u uczniów najbardziej?

Przede wszystkim szczerość i kulturalne zachowanie.

  1. Wiemy, że nie jest Pani absolwentką naszej szkoły. Jakie liceum Pani ukończyła?

Ukończyłam II Liceum Ogólnokształcące w Kędzierzynie, klasę o profilu biologiczno-chemicznym.

  1. Jaką była Pani uczennicą? Czy chodziła Pani na wagary?

Nie byłam wybitną uczennica, ale dobrą i nie chodziłam na wagary.

  1. Jak spędza Pani wolny czas?

Przede wszystkim odpoczywam. Bardzo lubię grać w scrabble. Lubię czytać, oglądać filmy, często chodzę do kina. Ale najbardziej lubię podróżowanie, zwiedzanie nowych miejsc, szczególnie tych znanych, słynnych. Kawałek świata już zobaczyłam i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa, że miałam taką okazję.

  1. Która z podróży szczególnie utkwiła Pani w pamięci?

Podróż do miejsca, gdzie narodziła się „ Ania z Zielonego Wzgórza”, czyli na Wyspę Księcia Edwarda w Kanadzie, gdzie urodziła się i żyła Lucy Montgomery, autorka słynnej powieści, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To miejsce jest magiczne.

  1. Czy uprawia Pani jakieś sporty zimowe?

Tak, jeżdżę na nartach. Jest to sport, który powoduje kontuzje i zawsze, jak żegnam się z uczniami, mówię „Obyśmy się cali i zdrowi spotkali po feriach”. Chyba ściągam na siebie nieszczęścia, bo już dwa razy zdarzyło mi się nie wrócić do szkoły zaraz po feriach, z powodu kontuzji na nartach.

  1. Jakiej muzyki Pani słucha?

Spokojnej, melancholijnej, bardzo lubię słuchać Bryana Adamsa, Norah Jones, Katie Melua, Erica Claptona. Muzyka mojej młodości to na pewno The Beatles oraz muzyka z musicalu „Hair”, która moim zdaniem jest niesamowita.

  1. Wiemy, że grała Pani kiedyś na gitarze. Czy nadal jest to Pani pasją?

Nie, ponieważ stwierdziłam, że nigdy nie będę w tym świetna. Jestem bardzo przeciętna, nie umiem grać ze słuchu, na zasadzie, że słyszę melodię i zaraz ją wygrywam. Umiałam grać tylko z wyuczonych chwytów, więc po prostu dałam sobie z tym spokój.

  1. Jak spędza Pani święta Bożego Narodzenia?

Tradycyjnie, w domu. Chociaż raz zdarzyło mi się z rodziną, dziećmi, mężem i przyjaciółmi spędzić święta w Austrii. Było fantastycznie, w pięknej scenerii zimowej. Aczkolwiek bardzo dziwnie, bo nie było tradycyjnych potraw wigilijnych, jedliśmy na przykład fondue. Były to trochę inne klimaty, ale też było przesympatycznie. Nie uważam, że trzeba koniecznie zrobić 12 potraw, narobić się, bardzo zmęczyć po to, żeby cała rodzina była usatysfakcjonowana. Taki wyjazd w góry, szczególnie zimą, kiedy jest dużo śniegu, to jest taka prawdziwa Wigilia. Najważniejsze, żeby bliscy byli wkoło, natomiast ta cała otoczka nie jest już tak istotna.

  1. Jakie zwyczaje świąteczne są szczególnie praktykowane w Pani domu?

Na pewno są prezenty, tradycyjne potrawy. Ubolewam nad tym, że cała moja rodzina nie lubi karpia, także takie tradycje , które wyniosłam z domu troszeczkę upadają. Ubolewam też nad tym, że nikt nie chce śpiewać kolęd. Moje dorosłe dzieci są muzykalne, ale jakoś tak wspólnie nie kolędujemy. Natomiast na pewno muzyka leci w tle, przynajmniej z głośnika, z radia. Nie ma jednak jako takiego wspólnego śpiewania. Pamiętam jeszcze takie wigilie, jak wujek mojego męża, bardzo muzykalny , grał na gitarze i zawsze wspólnie kolędowaliśmy. Niestety to pokolenie już odeszło i nikt tej tradycji w naszej rodzinie nie kontynuuje nad czym ubolewam najbardziej.

  1. Jaki prezent świąteczny zapamiętała Pani jako najciekawszy?

Nie wiem czy był najciekawszy, ale na pewno utkwił mi mocno w pamięci. Kilkanaście lat temu, gdy zaczynałam swoje fascynacje narciarskie, a przemysł w tym temacie był w powijakach, dostałam pod choinkę pierwsze oryginalne skarpety narciarskie. Jak na tamte czasy był to spory wydatek dla Aniołka, tym bardziej cenny, że wtedy takich towarów w sklepach nie było. Byłam bardzo zadowolona z prezentu . Kilkuletnia wówczas córka nie podzielała mojego entuzjazmu i rozpłakała się. Jak udało się nam ustalić, zrobiło jej się żal, że mama dostała taki skromny i banalny prezent.

  1. Wracając do tematów szkolnych, jak ocenia Pani swoją nową klasę?

Dzieciaki są bardzo sympatyczne. Zawsze każdej mojej klasie, a jest to szóste moje wychowawstwo, mówię, że będzie to najlepsza moja klasa i tego się trzymajmy.

  1. Co ceni Pani szczególnie u młodzieży?

Rozumiem, że mój przedmiot nie jest najważniejszy. Wiem, że można chemii nie lubić, nie rozumieć jej, bo jest trudna. Sama chodziłam do szkoły i bardzo lubiłam chemię, natomiast z innymi przedmiotami bywało różnie . Cenię sobie u ludzi to, że mają swoje pasje, że są w czymś dobrzy. Nie jesteś świetny z mojego przedmiotu, ale jesteś świetnym humanistą, może znasz biegle inny język. Każdy jest dobry w jakiejś rzeczy i powinien się tego trzymać. Cenię również uczciwość. Nie lubię ludzi nieuczciwych, mam alergię na ściąganie, omijanie bokiem pewnych reguł, które nas obowiązują. Natomiast jeśli ktoś ma problemy z moim przedmiotem, to rozumiem, byleby tylko był uczciwy wobec mnie a może przede wszystkim wobec siebie.

    1. Wiemy, że jest Pani absolwentką naszej szkoły. Jak wspomina Pani liceum?

    Był to czas wytężonej pracy. Uczyłam się w klasie o profilu biologiczno – chemicznym . Przedmioty profilowe realizowaliśmy podzieleni na kilkunastoosobowe grupy w znacznie większym wymiarze godzin niż obecnie. Podczas zajęć z chemii czy biologii przeprowadzaliśmy różne eksperymenty i obserwacje. Na zapleczu pracowni biologicznej, obecnie jest w nim gabinet języka polskiego, zakładaliśmy hodowle rozmaitych zwierząt i roślin, sprawdzając w praktyce zdobywaną wiedzę. Gdy rozpoczęłam studia na kierunku biologii, miałam doskonale opanowane metody prowadzenia obserwacji czy doświadczeń, umiejętność posługiwania się sprzętem laboratoryjnym. Nie miałam najmniejszego problemu z zaliczaniem zajęć laboratoryjnych zarówno z biologii, jak i chemii. Liceum dało mi mocne podstawy, co zaprocentowało na studiach. Właściwie mam wrażenie, że chyba w liceum uczyłam się najintensywniej.

    1. Jak zmieniła się szkoła od czasu, kiedy to Pani była uczennicą?

    Zmieniło się bardzo dużo. Zmienił się sam budynek szkoły. Pięknie wyremontowany jest ozdobą miasta. Zmieniło się wyposażenie pracowni. W większości sal jest nowoczesny sprzęt multimedialny, który znacznie ułatwia przekazywanie i przyswajanie wiedzy. Zniknął obowiązek noszenia ciemnych swetrów lub bluz z obowiązkowo przyszytą, później przypiętą tarczą szkolną. Dzisiaj dziewczęta mogą mieć makijaż i pomalowane na wszystkie kolory tęczy paznokcie lub kilkucentymetrowe tipsy, co za moich czasów było niedopuszczalne. Pani Profesor Urych bardzo często sprawdzała długość paznokci, a na amatorki długich czekały specjalne, niemałe nożyczki. Uczniowie mogą wchodzić do szkoły głównym wejściem, dawniej wchodzili nimi wyłącznie pracownicy szkoły. Zmieniło się podejście nauczycieli do uczniów – są znacznie łagodniejsi i bardziej wyrozumiali. Zmienił się wreszcie stosunek ucznia do nauczyciela. Mam wrażenie, że my bardziej szanowaliśmy naszych Profesorów. Poziom kultury osobistej, sposób odnoszenia się do nauczyciela, prowadzenia rozmów, dochodzenia swoich racji czy wyrażania opinii też niestety się zmienił.

    1. Jaką był Pani uczennicą?

    Nie byłam orłem. Byłam zupełnie przeciętną uczennicą, ze średnią ponad cztery.

    1. Czy chodziła Pani na wagary?

    Nie uciekałam ze szkoły, aby uniknąć odpowiedzi czy sprawdzianów. Ale jak klasa umykała w Pierwszy Dzień Wiosny na Dębową, to solidarnie.

    1. Skąd zrodziło się w Pani zainteresowanie chemią i biologią?

    Zainteresowanie chemią wymusiło życie. Utrzymanie posady nauczyciela zmobilizowało mnie do podjęcia dodatkowych studiów z chemii. Moją pasją zawsze była biologia, a dokładnie botanika. Bakcyla zaszczepiła mi przyszywana babcia, która była ogrodnikiem. Oprócz typowych roślin ogrodowych, z których się utrzymywała, hodowała niesamowite rośliny tropikalne. Do dziś pamiętam niebywały zapach szklarni, w której miała swoją kolekcję. Szczególnie bajkowe wrażenie na małej dziewczynce robiła zimą. Gdy wszędzie leżał śnieg, panował mróz, a w szklarni było upalnie, kolorowo mnóstwem kwitnących roślin i te motyle. Nie zdążyłam dopytać babci jak udało się je sprowadzić i hodować w czasach głębokiej komuny i braku wszystkiego.

    1. Jaki jest Pani wymarzony zawód? Oczywiście oprócz bycia nauczycielem.

    Gdybym posiadała minimalny zmysł orientacji w terenie i nie przerażała mnie wysokość oraz praca fizyczna w terenie bez względu na warunki atmosferyczne, mogłabym być przewodnikiem górskim albo leśnikiem. Uwielbiam góry i las, zwłaszcza wiosną.

    1. Jakie są pani pasje, co lubi Pani robić w wolnym czasie?

    Będąc mamą dwójki małych dzieci, pojęcie wolnego czasu jest mi obce. Bardzo lubię podróże, wycieczki rowerowe i piesze z rodziną, jazdę na nartach, pływanie. Będąc w liceum, przygotowywałam się i startowałam w zawodach w powożeniu zaprzęgami jednokonnymi. Nie jest to bezpieczny sport, ale może jak dzieci podrosną, wrócę do jeździectwa rekreacyjnego.

    1. Jakie jest Pani zdanie na temat Halloween?

    Traktuję ten dzień jako moment dobrej zabawy z dziećmi, bez głębszej ideologii. Wycinamy dynie, przebieramy się w straszydła, czasem uczestniczymy w dziecięcym balu Halloweenowym, tylko i wyłącznie dla rozrywki. Nie wydaje mi się, abym w którymkolwiek momencie czciła szatana czy uczestniczyła w święcie na jego cześć.

    1. Jest Pani wychowawczynią klasy 1b. Jak ocenia Pani swoją nową klasę?

    Bardzo pozytywnie. Mam wrażenie, że jeszcze niezbyt pewnie czują się w szkole. Są bardzo nieśmiali w podejmowaniu różnych działań na rzecz klasy czy szkoły. Ale potencjał jest. A doświadczenie mi podpowiada, że szybko się uaktywnią. Mam nadzieję, że stworzą fajną, zintegrowaną grupę, która dobrze będzie czuła się ze sobą.

    1. Czego oczekuje Pani od uczniów?

    Trochę więcej własnej inicjatywy, zaangażowania, odpowiedniego poziomu kultury osobistej i szacunku dla innych. Generalnie młodzież naszej szkoły jest bardzo sympatyczna

      1. Jakie liceum Pani ukończyła?

      Ukończyłam I Liceum Ogólnokształcące im. Antoniego Osuchowskiego w Cieszynie.

      1. Jaką była Pani uczennicą?

      Zawsze lubiłam się uczyć, miałam swoje ulubione przedmioty, a najlepszym był oczywiście W-F. Byłam uczennicą czwórkową ze średnią 4,3 – 4,4.

      1. Jak wspomina Pani czasy szkolne?

      Bardzo dobrze. Są to najlepsze lata w moim życiu. Gdybym mogła coś powtórzyć, to wróciłabym właśnie do liceum.

      1. Dlaczego wybrała Pani Akademię Wychowania Fizycznego?

      Może dlatego, że gdy byłam mała, to tato zabierał mnie w góry, na narty itd., grałam w piłkę, dużo czasu spędzałam na dworze, a w piątej klasie szkoły podstawowej zaczęłam grać w koszykówkę, następnie przystąpiłam do Młodzieżowego Klubu Sportowego w Cieszynie. Poznałam tam ludzi, którzy wybierali się na AWF, to dlaczego nie ja?

      1. Jak wspomina Pani czasy studenckie?

      Również bardzo dobrze, ponieważ studia na AWF-ie są specyficzne. Nie uczy się tam tylko teorii, ale są i praktyki. Trzeba się naprawdę napracować, aby się utrzymać. Jeżeli się to lubi, to wszystko jest rewelacyjnie. Wspaniali ludzie, a sportowcy świetnie się ze sobą dogadywali. Było naprawdę bardzo dużo nauki, ale sama atmosfera i wyjazdy na obozy sprawiły, że był to fantastyczny okres.

      1. Dlaczego wybrała Pani zawód nauczyciela?

      Bo lubię wakacje (śmiech). Zawsze pracowałam z młodzieżą, jeszcze w liceum byłam instruktorką harcerstwa, jeździłam z dziećmi na obozy i prowadziłam drużyny dziecięce. Pracowałam także w Cieszynie, gdzie przez rok czasu kierowałam wspaniałymi dziećmi. Przypadło mi to do gustu. Później podjęłam się pracy w liceum. Była to zupełnie inna profesja, bo liceum to już młodzież. Jednak jest to zawód, który daje dużo satysfakcji, ponieważ z młodymi ludźmi można się już dogadać i porozumieć. Gdybym nie miała satysfakcji z pracy, to nie pracowałabym jako nauczyciel. Trzeba robić w życiu to, co się lubi.

      1. Jak ocenia pani swoją klasę – 1g?

      Fajowska (śmiech). Co mam więcej powiedzieć? Mam naprawdę bardzo fajną klasę, która doprowadza do tego, że sama od siebie więcej wymagam jako wychowawca. To chyba jest dowód tego, że klasa jest faktycznie dobra.

      1. Co ceni Pani w uczniach?

      Szczerość i wysoką kulturę.

      1. Proszę nam powiedzieć o swoich pasjach. Słyszeliśmy, że szczególnie lubi Pani żeglarstwo.

      Żeglujemy już od wielu, wielu lat. Oczywiście lubimy to. Jest to taka nasza ucieczka. Jak tylko rozpoczynają się wakacje, od razu uciekamy na łódkę, dwa, trzy tygodnie, daleko od ludzi, w ciszy. Rzadko kiedy stajemy w portach, raczej na uboczu. Jak ktoś raz przeżyje taki poranek na Mazurach, gdzie słońce wschodzi i świeci prosto w oczy, ptaki śpiewają, bobry pływają obok łódki, a czasem konie przychodzą na brzeg jeziora po chleb, to naprawdę chce się tam być. Wieczór jest taki sam, ponieważ każdy zachód słońca nad wodą jest inny. No i cisza, zieleń i cisza, to jest najważniejsze. A oprócz tego naszą drugą pasją są rowery. W czasie wakacji pokonujemy trasy liczące ok. 500 km, jest to nasze hobby dopiero od kilku lat. Pozwala odkryć świat z zupełnie innej strony, ponieważ poruszamy się tylko ścieżkami rowerowymi w bardzo ciekawych miejscach. W każdej chwili można się zatrzymać i zwiedzać. Co więcej, jestem w ruchu cały czas, pokonuję 70, 80 km dziennie.

      1. Na zakończenie, proszę nam powiedzieć, jak pracuje się z mężem w jednym miejscu przez tyle lat?

      Tak samo, jak z kolegą z pracy. Praca to praca, dom to dom. W domu nie rozmawiamy na tematy służbowe, a w pracy to kwestia przyzwyczajenia. Dlatego, że uczymy tego samego przedmiotu, mamy wspólny język i nie przeszkadza nam to.

  1. Jakie ma Pani postanowienie na Nowy Rok?

Robienie noworocznych postanowień jest wbrew mojej naturze! Po co ryzykować, że nie wyjdzie? Staram się zmieniać/eliminować to, co przeszkadza, na bieżąco. Nie wprowadzam w życie planów długoterminowych.

  1. Jakie ma Pani plany na ferie zimowe?

Zamierzam odpocząć. Pewnie odwiedzę znajomych, poczytam, pójdę do kina. Nie planuję dłuższego wyjazdu. Na parę dni wybieram się do Wrocławia – niestety, również w celach naukowych. Piszę pracę dyplomową , ponieważ kończę kolejne studia podyplomowe . Tym razem jest to nauczanie języka polskiego jako obcego.

  1. Jak wspomina Pani nasze liceum?

Byłam uczennicą klasy humanistycznej, bardzo chętnie angażowałam się w życie szkoły: śpiewałam w świetnym chórze – dzięki temu dużo podróżowałam. Uczestniczyłam w przeglądach artystycznych, grałam też w szkolnym teatrze, brałam udział w apelach, przedstawieniach kabaretowych. Cztery lata bardzo szybko minęły. Czekam na zjazd absolwentów, ponieważ chciałabym spotkać kolegów i koleżanki z klasy – niektórych nie widziałam od matury.

  1. Jaką była Pani uczennicą?

Dobrą i bardzo dobrą z przedmiotów humanistycznych, bardzo przeciętną ze ścisłych. Wyszłam z liceum z umiejętnością uczenia się i wykorzystywałam ją na studiach.

  1. Czy chodziła Pani na wagary? Nie. Byliśmy dobrą klasą i większość z nas nie czuła potrzeby uciekania z lekcji.
  2. Jakie studia Pani ukończyła?

Skończyłam filologię rosyjską z filologią polską na Uniwersytecie Opolskim. Ciekawe połączenia i bardzo trudny kierunek. W pięć lat musieliśmy zrealizować materiał obu filologii, co łączyło się z koniecznością zdawania ogromnej ilości egzaminów w każdej sesji.

  1. Prowadzi Pani kółko teatralne, skąd zainteresowanie teatrem?

Pojawiło się w szkole średniej. Bardzo chciałam zostać aktorką, po prostu. Dobrze recytuję, więc już w podstawówce brałam udział w konkursach. Podobało mi się bycie na scenie, a trema mobilizowała. Nie zdecydowałam się jednak na szkołę teatralną, bez żalu wybrałam inny kierunek. Po studiach, po kilku latach pracy w szkole, marzenia wróciły i wreszcie udało mi się je zrealizować. Skończyłam Podyplomowe Studia Reżyserii Teatru Dzieci i Młodzieży we wrocławskiej PWST. Spotkałam tam wspaniałych ludzi (studentów i wykładowców), wciąż mam z nimi kontakt.

  1. Którego z twórców teatralnych Pani ceni i dlaczego?

Podziwiam Grzegorza Brala. To aktor, reżyser, współtwórca wrocławskiego Teatru Pieśń Kozła. Niezwykły człowiek! Utalentowany twórca, a jednocześnie pedagog, animator kultury i społecznik. Serdecznie polecam jego spektakle, szczególnie „Makbeta”. I proszę się nie zrażać, że wszystkie po angielsku. Reżyser łączy słowo z muzyką i tańcem, przekazuje emocje, a te zrozumie każdy.

  1. Jak ocenia Pani swoją nową klasę?

Bardzo dobrze! Są mądrzy, wrażliwi, otwarci. Mają do siebie dystans i dużo poczucia humoru. Biorą udział w większości konkursów organizowanych przez szkołę, występują w apelach, są w wolontariacie, Amnesty i PCK – wszędzie ich pełno! Cieszę się, bo dzięki temu będą mieć dużo miłych wspomnień związanych z liceum.

  1. Co lubi Pani robić w wolnym czasie?

Kiedy zadaje to pytanie uczniom na rosyjskim, zwykle słyszę odpowiedź: „spać”. Ze mną jest podobnie. A gdy już się wyśpię, na przykład w weekend, spotykam się ze znajomymi, idę do kawiarni, czytam książki. W tygodniu wolnego czasu jest mało, ale staram się dobrze go wykorzystać: chodzę na aerobik, słucham muzyki.

  1. Jest Pani absolwentką naszego liceum. Do jakiej klasy Pani chodziła?

Jestem absolwentką klasy o profilu matematyczno-fizycznym, była to klasa „a”. Naszym wychowawcą był Pan Dyrektor, który wtedy nie był jeszcze oczywiście dyrektorem. W miejscu sali nr 16 mieścił się gabinet wychowania technicznego i to była nasza klasopracownia. W moim roczniku – ze względu na małą liczbę chętnych – nie utworzono klasy humanistycznej i kandydatów na ten profil dopisano właśnie do mojej klasy. Byliśmy więc bardzo różnorodną klasą. Humaniści nie mieli jednak taryfy ulgowej w przedmiotach ścisłych. W ciągu czterech lat (tyle trwało wówczas liceum) uczyło nas trzech różnych matematyków, a maturę zdawaliśmy pod skrzydłami Pani Wicedyrektor, która wtedy nie była jeszcze wicedyrektorem, a swój gabinet miała w miejscu sali 111.

  1. Jak wspomina Pani lata, gdy była Pani uczennicą?

Z perspektywy obowiązków człowieka dorosłego lata szkolne zawsze wspomina się miło. Moje wspomnienia również są dobre. Na pewno dużo się uczyłam, miałam bowiem sprecyzowane plany na przyszłość, ale na szczęście nie samą nauką się żyło w szkole. Np. 1 kwietnia zawsze zamienialiśmy się klasami – było ztego dużo śmiechu oczywiście.

  1. Czy chodziła Pani na wagary?

Cóż za niepedagogiczne pytanie! Oczywiście, że taka myśl nawet nie przemknęła mi przez głowę, ale to było tak dawno, że mogę o czymś nie pamiętać…

4.Dlaczego akurat wybrała pani zawód nauczyciela matematyki? Czy kiedykolwiek zmieniłaby Pani swój zawód?

Zdaje się, że urodziłam się już tak zaprogramowana, bo nie rozważałam nigdy innej możliwości. Matematykiem jest moja mama i przez pierwsze lata mojego życia mieszkałam w tzw. Domu Nauczyciela . Stał on tuż koło szkoły i otoczenie szkoły było miejscem moich dziecinnych zabaw. Wiedziałam od zawsze, co będę robić w przyszłości i raczej nie wyobrażam sobie, że robię coś innego.

5.Jakie są pani zainteresowania poza matematyką?

Bardzo lubię gotować, wolne chwile spędzam często w kuchni. Lubię czytać – przede wszystkim biografie, słucham dużo muzyki, bardzo różnej, a moim ukochanym artystą jest Michał Bajor. Moją pasją jest też turystyka kwalifikowana – górską trochę zarzuciłam ze względu na małe dzieci, którym szybko „wysiadają” nóżki, ale jazdę na rowerze na szczęście można uprawiać z maluchami – najmłodsi jeżdżą w specjalnej przyczepce.

  1. Czy wierzyła Pani w św. Mikołaja?

Wierzyłam długo, pisałam piękne listy do Mikołaja i kładłam je na parapecie okiennym. Nie był to może najlepszy pomysł, ale Mikołaj zawsze zdołał jakoś ten list zabrać. Staram się teraz podobne przeżycia i wspomnienia zapewnić moim synom, niestety nie dali się przekonać do parapetowej poczty. Idziemy więc uroczyście na prawdziwą pocztę i listy wysyłamy naprawdę.

  1. Jak wspomina Pani święta, gdy była Pani dzieckiem?

Świąteczne wspomnienia ogrzewają mnie do dzisiaj, mam dużą rodzinę, więc zawsze było gwarno i wesoło. Oczywiście dzieci żyły głównie niespodziankami leżącymi pod choinką. Pamiętam też święta, podczas których choinka wytrzymała tylko jeden dzień. Po wieczerzy wigilijnej postanowiliśmy z bratem uatrakcyjnić drzewko prawdziwymi świeczkami. Nie pamiętam już skąd wzięliśmy świeczki i zapałki, ale płonącą choinkę i firankę pamiętam doskonale. A jeszcze wyraźniej słyszę krzyk wszystkich dzieci – ratunku pożar! Wszystko skończyło się dobrze, choinka wylądowała w wannie, ale innej już w tym roku nie dostaliśmy.

  1. Jakie ma Pani plany na tegoroczne święta Bożego Narodzenia?

Spędzę je naturalnie w rodzinnym gronie. Odkąd mam dzieci drobiazgowo wręcz staram się zaszczepić w nich tradycyjny sposób przeżywania świąt. Na co dzień mamy coraz mniej czasu, by naprawdę cieszyć się swoją bliskością – świat pędzi naprzód, wszyscy mają mnóstwo zajęć i święta- to dobry czas, by trochę zwolnić. Tego świątecznego oddechu od codzienności wszystkim życzę!

  1. Jakie są Pani ulubione potrawy świąteczne?

Kompot z suszonych owoców zajmuje od lat najwyższą pozycję wśród świątecznych potraw, może dlatego, że jest rzeczywiście jedyną potrawą, która pojawia się tylko w święta. Nie jestem specjalną amatorką karpia, ale lubię jeszcze pierogi z kapustą i grzybami.

Facebook